Do Ropek przyjechaliśmy za namową naszego kolegi, który spędzał tu wakacje w zeszłym roku. Szukaliśmy miejsca, gdzie będziemy mogli zadekować się na 2 tygodnie i odpocząć po okresie ciężkiej pracy. Ku naszej radości, w tym samym czasie przebywały we wRopkach dwie inne rodziny – także z dzieciakami. Efekt był taki, że wszystkie dzieci zajmowały się sobą, a my mieliśmy czas na to, aby robić nic.
- Marek z rodziną.
Poproszono mnie o wpis dotyczący mojego pobytu we wRopkach, a więc piszę. Co mi się najbardziej podobało? Nie zgadniecie! Kącik kawowo-herbaciany.
- Tomek i Ania
Uwielbiam wycieczki rowerowe. Gdy tylko mamy chwilę wytchnienia w pracy, robimy coś takiego. W czwartek około 19:00 wsiadamy w samochód, aby już około północy być w Ropkach. Podróż z Warszawy o tej porze dnia zajmuje około 5 godzin. Po przyjeździe na miejsce, kilka chwil na ochłonięcie i lulu. A z rana, hajda na rowery, i tak przez kolejne 3 dni do poniedziałku wieczorem.
- Kasia z dziećmi
Kiedy Tadek Niejadek, babcia i dziadek przeżywali swoje przygody, radzili się sąsiadek, jak sprawić, aby Tadkowi wrócił apetyt. Tylko spacery, tylko spacery - grzmiały chórem 4 sąsiadki. O potędze spacerów i górskiego powietrza mogłam przekonać się osobiście, bawiąc we wRopkach przez tydzień z moim mężem oraz synem-niejadkiem.
- Jan z żoną